[Księga gości]


Inni

Caffeine i jej spojrzenie na świat

Broken ex Inny - Man That YOU Fear

Kobieta w Czerni - Vampirella

Marzyciel - Inny Broken?

Krisretek - zielono mu

InSane - Kobieta ktora nauczyla mnie elektronicznie sluchac







Historia
2021
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2020
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec





:: 30.11.2007 :: 18:52
Industralne party są teraz częścią mego życia. Byłem we Wrocławiu, mieście w którym mieszka Aleksandra. Tesknie nawet za nią, ale zastanawiam się po co, po tym co mi zrobiła ale nie ma czego żałować mam nadzieję, że jest szczęśliwa, choć nasz kontakt się spaprał niewiem nawet czemu. No cóż życie. Bałem i szczerze nie chciałem się z nią widzieć choć było coś we mnie co chcciało ją zobaczeć. No ale ja nie o tym lecz o muzyce. Wiec zaczynam : tegoroczna edycja WFI miała (dla mnie) szczególny charakter. Z roku na
rok zapraszane są coraz większe „gwiazdy” sceny postindustrialnej, z
roku na rok przybywa gości, fanów, wykonawców i co za tym idzie jest
coraz większe zainteresowanie mediów. Wrocławski Festiwal Industrialny
jest w tej chwili chyba najciekawszym przeglądem sceny
postindustrialnej nie tylko w Polsce, ale także w Europie (na pewno w
jej wschodniej części).
Zaczęła Job Karma. Nie, że mnie akurat naszła zła chwila,
miałem paskudny dzień, musiałem zapłacić za bilet, Kala mnie
zdenerwowała, piwo mi nie smakowało. Nie, nie, nie - Job Karma od dawna
muzycznie właśnie tak przynudza. Co najgorsze, oni na płytach nie
wyświetlają tych swoich genialnych wizualizacji. Niestety, w studiu tej
ich monotonnej muzyki nie da się zakryć wizją i nakryć niedobory
warsztatowe jakąkolwiek inną twórczą formą odwrócenia uwagi. Dziwi mnie
ten zachwyt, wręcz snobistyczna nietykalność recenzentów czy
dziennikarzy nad ostatnimi studyjnymi poczynaniami tej wrocławskiej
grupy. Rozumiem, pierwsza, druga płyta, to jest twórcze i świeże, ale
jeśli instrumentarium, forma, aranżacje na kolejnej płycie są podobne,
a czasami wręcz identyczne jak na poprzedniej, to chyba jedynie ktoś
kto nie ma zielonego pojęcia o dark ambiencie, postindustrialu,
eksperymentach elektronicznych, może uznać to za coś odkrywczego czy
twórczego. Że rodzynek w Polsce? A co to ma wspólnego z jakością
muzyki? Może dlatego też od pół roku nie mogę się doczekać obiecanej
płyty "Tschernobyl" do recenzji na postindustry? O ile koncerty duetu
bronią się właśnie obrazem, tak ostatniej płyty studyjnej się już nie
da obronić. Niestety. Nemezis nie należy do moich ulubionych zespołów, na żywo
widziałem po raz pierwszy i wypadli dość przekonywująco, choć nie
absorbowali mojej uwagi przez cały czas. Widać, że kilka ostatnich lat
dobrze spożytkowali, ostatnia płyta jest dużo ciekawsza niż poprzednie,
a koncert był lepszy niż się spodziewałem. Insekt to zespół legenda, od kilkunastu lat na scenie, po ponad
dekadzie nieistnienia mieli bardzo udany powrót płytą „Ohrwuhrmer” w
2004. Niestety ich obecna twórczość koncertowa to raczej nieudana próba
naśladowania NIN i innych grup rockowo-industrialnych. Jakby
zapomnieli, że przez tę dekadę wiele się w muzyce zmieniło. Jakaś
wymuszona żywiołowość, naciągane wokalizy (Reznorem to Mario Vaerewijck
nigdy nie będzie), czasami zupełnie banalne aranżacje, no i ten
wyświechtany numer ze scenicznym rekwizytem w postaci reflektora
puszczanego a to na publiczność, a to na siebie. Jeszcze tylko Doda
wyjedzie z takim show i już zaliczą to wszyscy. Ratuje ich perkusja na
żywo i legendarna przeszłość. Bad Sector to chyba dla mnie najważniejszy wykonawca
tegorocznego WFI. Massimo gra coś co jest mieszanką dark ambientu,
postindustrialu, ambitnej elektroniki i dźwiękowych eksperymentów.
Sprawdza się na płytach, choć wymaga naprawdę sporego skupienia, i jak
się okazuje również na koncertach (pierwszy raz w życiu miałem okazję
oglądnąć na żywo). Może trochę przesadził z przekonywaniem nas jak
bardzo zmienia rękami swoją muzykę (specjalne urządzenie, które
reagowało na dotyk i ruchy rąk artysty i modulowało dźwięki) bo
momentami to było mało przekonywujące jeśli chodzi o formę, i chyba
nawet odciągające od samej treści. Tak czy inaczej, zdrowa
intelektualna rozrywka, osobista forma, indywidualna treść. To jeden z ciekawszych muzyków sceny elektronicznej. Sonar natomiast to jeden z czołowych przedstawicieli (i zarazem
pionierów) rytmicznego postindustrialu. Dobrze nagłośnieni są bardzo
porywający, a we Wrocławiu nagłośnienie było bez zarzutu (po raz
pierwszy w historii). Świetny, żywiołowy, rytmiczny set jaki ten
belgijski duet przedstwił był dla mnie doskonałym zwieńczeniem tego
festiwalu. Muzyka, którą czuje się w trzewiach, która wibruje w uszach
i powoduje gęsią skórkę zapewne nie każdemu musi odpowiadać, nie każdy musi ją lubić, znać, a nawet o niej myśleć, ale co mnie to obchodzi?
Jeśli kiedyś ogłuchnę, to właśnie z powodu takich wykonawców jak
Sonar... Świetna organizacja i atmosfera, dobry dobór wykonawców i nagłośnienie, brawa dla organizatorów WFI. Ciekaw jestem kogo zaproszą w przyszłym
roku.
Komentuj (0)




Lay by ^okaleczona^
Photo from devART